poniedziałek, 21 listopada 2011

Ostatnie zakupy:)

Witajcie, chciałam dzisiaj pokazać moje ostatnie zakupy. Nie jest tego dużo, bo muszę zacisnąć pasa przed świętami:))W tym miesiącu kupiłam głównie produkty do ust i jeden produkt do włosów.
  • Czekoladowy krem uniwersalny Oriflame ok. 12,90 zł
  • Organiczny balsam do ust Czerwone jabłko i owies Oriflame ok. 8,90 zł
  • Szminka Power Shine Oriflame w kolorze Pink Punch ok. 14,90zł
  • Błyszczyk do ust Onyx Lustre Avon w kolorze Wine Lustre ok. 9,90 zł
  • Rekonstruujca maska do włosów z panthenolem Dolce Anti-Age ok. 35zł


 Jak tylko przetestuję te produkty, na pewno zrobię ich recenzję. Już teraz mogę powiedzieć, że produkty do ust z całą pewnością znajdą się w ulubieńcach listopada:)
I na dziś to tyle,
pozdrawiam :*

środa, 16 listopada 2011

Recenzja moich tuszy do rzęs

Witajcie, dzisiaj mam dla Was recenzje moich tuszy do rzęs. Będę mówić o maskarach: Clinique High Impact Mascara, Million Calories Eveline cosmetics, No Limit Lashes Ingrid i Golden Rose Style Mascara.
Moim numerem 1 jest Clinique High Impact Mascara. Na początku nie byłam z niej zadowolona, szczerze powiedziawszy zastanawiałam się czym tyle dziewczyn się zachwyca. Odstawiłam ją na jakiś czas i znów zaczęłam jej używać. Ja mam mini wersję tej maskary, którą otrzymałam w Sephorze oddając stary tusz.
Wg producenta maskara ma zwiększyć objętość i podkręcić nasze rzęsy. I muszę przyznać, że wszystko to co obiecał producent jest prawdą. Rzęsy są wyraźnie pogrubione i podkręcone, optycznie wydaje się, że jest ich więcej. Moja mascara jest w kolorze 01 Black i rzęsy są naprawdę bardzo czarne:) Dodatkowym plusem jest klasyczna szczoteczka (jakoś nie mogę się przekonać do tych silikonowych). Minus tej maskary to cena. Za pełnowymiarowe opakowanie trzeba zapłacić ok 109zł. Uważam, że to stanowczo za dużo jak na maskarę, dlatego  niestety nie kupię jej pełnej wersji. 


Moim numerem 2 jest tusz do rzęs Million Calories firmy Eveline. Producent obiecuje mega objętość rzęs, precyzyjne rozdzielenie i zero grudek. Wg mnie maskara nie daje może mega objętości, ale widać, że po jej użyciu rzęsy są pogrubione, bardzo wydłużone i faktycznie dobrze rozdzielone. Być może jest to zasługa szczoteczki, która ma klasyczne włosie i dziwny kształt. Trochę ciężko mi go opisać dlatego wkleję Wam poniżej zdjęcie. 
Po umalowaniu rzęs nie tworzy grudek, ale po kilkunastu godzinach troszkę się osypuje. Mimo to bardzo lubię tą maskarę. Jest bardzo czarna i pięknie podkreśla oko. Opakowanie jest bardzo ciekawe, rzuca się w oczy. Moim zdaniem maskara ta dorównuje wielu drogeryjnym tuszom do rzęs znanych marek. Dodatkowy plus- nie jest testowana na zwierzętach i kosztuje ok 11zł. Myślę, że jeszcze do niej wrócę, kiedy mi się skończy.

A teraz pokażę Wam maskarę z Golden Rose, jest ona jedną z moich ulubionych, ponieważ ma przepiękny habrowy kolor. Bardzo często stosowałam ja latem. Tusz ten nie skleja rzęs, jest dobrze napigmentowana, więc nie trzeba się namachać, żeby uzyskać pożądany kolor. Szczoteczka jest klasyczna. Bardzo podoba mi się jej opakowanie, które ma lustrzany połysk. Jedynym minusem jest to, że zbyt dużo tuszu wydostaje się z opakowania. Ale poza tym jest ok. Cena to ok. 15zł. Zamierzam zakupić jeszcze inne kolory:)
Ostatnim tuszem jest maskara Ingrid No Limit Lashes (wg mnie totalny bubel). Jest to maskara wodoodporna, przynajmniej tak twierdzi producent. Ja uważam, że na pewno nie jest wodoodporna. Jedno jest pewne, bardzo wolno schnie i ma tendencje do odbijania się na powiekach, nie ważne jak bardzo staram się tego uniknąć. Ma klasyczną szczoteczkę, która nabiera odpowiednią ilość produktu.Opakowanie nie jest jakieś bardzo zachęcające, ale mogę to wybaczyć. Jej cena to ok 10zł. Na pewno nie kupię tej maskary ponownie, jak dla mnie jest beznadziejna, ale jakoś ją zuzyję :(


 Używałyście tych maskar? Co o nich sądzicie?Pozdrawiam :*

niedziela, 13 listopada 2011

Moje ulubione firmy kosmetyczne

Chciałam Wam przedstawić moje ulubione firmy kosmetyczne. Wcześniej używałam kosmetyków jedynie firm zagranicznych, czego bardzo żałuję, ponieważ nie były one jakieś rewelacyjne . Nie doceniałam naszych polskich firm kosmetycznych, za co się wstydzę, ponieważ teraz uważam, że są one najlepsze:) Wszystko zmieniło mi się odkąd przeczytałam artykuł o testach kosmetyków na zwierzętach. Byłam zszokowana, od tamtego momentu przestałam kupować kosmetyki testowane na zwierzętach. Poszukując kosmetyków nietestowanych zauważyłam, że większość naszych polskich firm nie testuje, więc zaczęłam używać tych kosmetyków. Doszłam do wniosku, że nasze kosmetyki są tysiąc razy lepsze od tych zagranicznych i w dodatku są dużo tańsze:) Do moich ulubionych firm należą:
  • Ava za krem pod oczy z zieloną herbatą, śmietankę do demakijażu i krem do masażu twarzy
  • Bell za lakiery do paznokci, róż do policzków
  • Bielenda za masła do ciała, płyn do demakijażu oczu z Avokado, maski algowe
  • Dax Cosmetics za emulsje do opalania i płyn micelarny Perfecta
  • Eveline za tusze do rzęs, lakiery do paznokci, kosmetyki do pielęgnacji ciała
  • Inglot za fenomenalne cienie i podkład równoważący
  • Vipera za szminkę Cream Color i błyszczyk Sweet & Wet
  • Ziaja za tonik ogórkowy, serię z Kozim Mlekiem, masło do ciała Kakaowe, krem do twarzy ogórkowy i rumiankowy.
Chciałabym przetestować więcej produktów tych firm, a także poznać inne nasze firmy jak np. Hean, Joko, Celia itp. Zamierzam sukcesywnie kupować produkty tych firm, aby je przetestować. Niestety nie mogę tego zrobić od razu, ponieważ mam sporo kosmetyków, które są aktualnie w projekcie denko, a poza tym mój portfel na to nie pozwala:))

A jakie są Wasze ulubione firmy z Polski? Co możecie mi polecić?
Pozdrawiam, 
19Justyna89

Masło Shea firmy Organique

Witajcie, mam dzisiaj dla Was recenzje tego masełka do ciała.  Ja mam masło o zapachu Guarany, muszę Wam powiedzieć, że zapach jest zniewalający. Swoje masło zakupiłam na targach kosmetycznych, ale można je bez problemu kupić w sklepikach Organique, które znajdziecie w większości galerii w Polsce.Przejdę teraz do szczegółowej recenzji tego produktu.
Opakowanie
Muszę przyznać, ze opakowanie jest bardzo dobrze wykonane, jest metalowe co uważam za duży plus. Nie ma problemów z jego otwarciem i  ogólnym używaniem kosmetyku.Pojemność tego masła to 150 ml.

Odczucia związane z używaniem kosmetyku
Masełko ma konsystencję stałą, która po ogrzaniu w dłoniach staje się oleista. Bardzo dobrze rozprowadza się na skórze i dosyć szybko się wchłania, nie pozostawiając przy tym lepkiej warstwy. Ma przepiękny zapach, dosyć intensywny, ale bardzo świeży i "niechemiczny", który utrzymuje się bardzo długo na skórze. Dla mnie jest to zaleta tego kosmetyku, choć dla niektórych może być to wadą. Skóra po zastosowaniu tego kosmetyku jest bardzo miękka, dobrze nawilżona. Masełko zachwyciło mnie tak bardzo, że staram się używać go nie tak często, aby dłużej było ze mną:) Kosmetyk jest bardzo wydajny, wystarczy niewielka ilość, aby pokryć całe ciało. Kolejną zaleta tego kosmetyku jest to, że jest organiczne i zawiera same naturalne składniki. Oprócz tego firma Organique jest polską firmą, co jest kolejnym wielkim plusem u mnie.

Cena
Jedynym minusem jest cena (ok. 37zł za 150ml), choć uważam, że ten kosmetyk jest tego wart, gdyż jest fenomenalny.

Moja ocena (od 1 do 6)
Zdecydowanie masło to otrzymuje ode mnie 6.

Podsumowując plusy i minusy
+ bardzo dobrze nawilża
+ przepięknie pachnie
+ zapach utrzymuje się bardzo długo
+ metalowe opakowanie, co powoduje, że kosmetyk wygląda ekskluzywnie i ekologicznie
+ miła w dotyku konsystencja


- cena
 

Czy kupię ponownie?
Zdecydowanie tak!!! Już od pierwszego użycia wiedziałam, że będzie to moje must have wśród kosmetyków do pielęgnacji ciała. Zamierzam jeszcze wypróbować inne zapachy z tej serii.